| Twierdza niczym studnia bez dna? Podsumowanie seminarium studentów architektury. | Array Drukuj Array |
| niedziela, 17 lipca 2011 14:12 |
|
W koszarowcu nr II giżyckiej Twierdzy Boyen doszło do podsumowania seminarium studentów architektury. Przypomnijmy, że żacy pracują od wielu lat na rzecz giżyckiej fortyfikacji. Studenci działają pod kierunkiem profesora Piotra Molskiego i doktora Marcina Górskiego z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej. W sobotnim spotkaniu uczestniczyli m.in. : przedstawiciele kadry naukowej, władze miejskie, członkowie Towarzystwa Miłośników Twierdzy Boyen. W tym roku żacy wytyczyli m.in. obrys basenu portowego, znajdującego się wcześniej na majdanie twierdzy. Sprawdzali również oś wodną, łączącą jez. Niegocin z jez. Popówka Wielka. Młodzi ludzie dokonywali odwiertów i pomiarów, a uzyskane tą drogą dane zostały później przeniesione na papier. Co ciekawe, pod placem głównym twierdzy (pokrytym dzisiaj trawą) zalega żwir, który został tutaj sztucznie nawieziony, ale pod nim znajdują się pokłady torfu, co świadczy o tym, że wcześniej znajdował się tutaj teren pokryty wodą. Burmistrz Jolanta Piotrowska i jej zastępca Paweł Czacharowski nie szczędzili studentom pochwał. Włodarze miasta wyrazili również aprobatę dla pomysłu odtworzenia drogi wodnej, łączącej jezioro Niegocin z twierdzą. - Wyspa giżycka to jedna trzecia powierzchni miasta – podkreśliła burmistrz Piotrowska. - Twierdza to obiekt dla nas bardzo ważny. Od dłuższego czasu poszukujemy możliwości zagospodarowania tego obiektu. Niestety, działania władz miejskich wobec twierdzy trącą stagnacją. Wprawdzie miasto nabyło studium wykonalności dla tego obiektu, ale zabytku od wielu lat nie udało się ani sprzedać, ani porządnie wyremontować. Władze czynią działania doraźne, ratujące zastaną infrastrukturę, do której są zresztą zobligowane prawnie. Prezes TMTB Wojciech Chodakowski zaapelował do sympatyków twierdzy i decydentów, prosząc by zacząć postrzegać twierdzę jak „kurę mogącą znosić złote jaja dla miasta, a nie kulę u nogi”. - Czy naprawdę tak trudno uwierzyć, że nasza twierdza jest perłą? – pytał retorycznie prezes Chodakowski. - W mieście wykonywane są pewne rzeczy, które nie przynoszą nam nawet złotówki – podkreślał prezes Chodakowski, odnosząc się do części sztandarowych inwestycji burmistrz Piotrowskiej. O tym, że twierdza ma gigantyczny potencjał przekonywali również studenci. A lekarstwem na postępującą degradację zabytku mogłoby być etapowanie prac, czyli systematyczne odbudowywanie obiektu, a nie skromna działalność doraźna. Jeden z żaków podkreślił, że tak naprawdę Giżycko nie ma nic do zaoferowania, że podróżując od 10 lat szlakiem wodnym, zatrzymuje się tu tylko po to, by zrobić zakupy. Zamiast kopiowania Mikołajek, można by było zainwestować w zabytkowe obiekty i stworzyć tutaj coś niepowtarzalnego gdzie indziej na Mazurach. Podobnego zdania był konserwator zabytków z Torunia Lech Narębski. - Widziałem świetny okres twierdzy, kiedy dużo się tutaj działo, kiedy została odsłonięta z zieleni i widzę jak systematycznie degradują się mury, jak sypią się sklepienia kaponiery i bramy kętrzyńskiej – mówił konserwator Adamski. Lech Narębski podkreślił, że miasto czyni wprawdzie inwestycje bardzo efektowne, ale stawiał pytanie retoryczne, czy nowe obiekty przełożą się na zyski? - Jeżeli nie zapewnimy twierdzy pieniędzy na systematyczne remonty – będziemy mieli coraz większy problem – podkreślił Lech Narębski. - Samorząd ma do wypełnienia różne zadania i nie może zajmować się tylko twierdzą – ripostowała burmistrz Piotrowska. – Dla nas twierdza jest równie ważna, ale to skarbonka, studnia bez dna.
:: Jacek Mikołajczak (Kuriermazurski.pl/Giżycko.tv)
Moim zdaniem:
wywiady
spotkanie
|
| Poprawiony: poniedziałek, 18 lipca 2011 07:01 |
Komentarze bez akceptacji moderatora tylko dla zarejestrowanych!
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać lub zmieniać komentarze bez akceptacji moderatora. zarejestruj się.
Zamieszczając swoją wypowiedź zgadzam się z zasadami komentowania.


Odnoszę wrażenie, że włodarze Giżycka zwyczajnie nie mają pomysłu na zagospodarowanie twierdzy. Czynione są wprawdzie doraźne remonty. Stworzono studium wykonalności, zmieniono zarządcę obiektu, ale tak naprawdę nic się nie zmienia na lepsze, a stan zabytku pogarsza się z każdym miesiącem. Nawet majdan, najdroższy trawnik w mieście, jak mawiają złośliwcy na który miasto wydało kilkaset tysięcy złotych, nie przypomina nowej inwestycji.


Komentarze
Popieram!
Wodarze miasta - zacznijcie myśleć - ratujcie naszą "PERELKĘ"!!!!
Świetny pomysł z tymi wagonikami, jak dla mnie rewelacja !!!!!! tam jest ogromny teren i kolejka miałaby gdzie jeździć
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.